• 17/04/15 biznes , dress code , HR Polska , Spell Your Shape , typy sylwetek

    Przeliteruj swoją sylwetkę

    Kolejny tekst dla HR Polska. 🙂

    PRZELITERUJ SWOJĄ SYLWETKĘ 
    To, że wiemy, jaki mamy rozmiar ubrań i co nam się podoba, nie zawsze wystarczy, żeby dobrze wyglądać albo żeby nasze zakupy były udane. Dużo większe znaczenie ma świadomość „swoich” kolorów oraz wiedza, jaki mamy typ sylwetki i jak w związku z tym powinniśmy się nosić. O kolorach pisałam już kilkukrotnie, będę do nich wracać, dziś jednak chciałabym skupić się na proporcjach. Bez względu na rozmiar i wiek można bowiem wyglądać doskonale. 
    Tym razem mój artykuł kieruję przede wszystkim do pań, choć omawiany przeze mnie podział na typy sylwetek charakteryzuje obie płcie – jedynie wzorzec, do którego dążymy jest inny. Mogę za to obiecać, że kolejny mój artykuł przygotuję specjalnie z myślą o panach.  
    W poszukiwaniu straconego czasu
    Ranek. Niezależnie, czy jesteś z tych, które ubrania do pracy przygotowują dzień wcześniej, czy z tych, co w rozpaczy przetrząsają szafę na pięć minut przed wyjściem, jedno jest pewne – myśl o tym, że nie masz w co się ubrać, przynajmniej raz przemknęła ci przez głowę. Czy zdarzyło ci się kiedyś policzyć, ile czasu spędzasz przed szeroko otwartą szafą, zaklinając ją w duchu, żeby ukazała ci w swoim przepastnym wnętrzu coś, co będzie odpowiednie na czekające cię spotkanie, na rozmowę o pracę, na wieczorny koktajl, czy służbowy wyjazd? W czym nie będziesz musiała przez cały dzień wciągać brzucha, myśleć o swoich łydkach albo zazdrośnie patrzeć na koleżanki, które w przeciwieństwie do ciebie – w twoim mniemaniu podkreślę – znowu wyglądają fantastycznie? Pomyślałeś kiedyś, ile czasu zajmują ci wędrówki po centrach handlowych, zakupy, których efekt ostatecznie i tak nie jest zadowalający? 
    Dziś zaczynam z przymrużeniem oka, ale scenariusze, które zarysowałam, zna pewnie większość kobiet. Podobnie jak to, że każda z nas ma na swoim koncie chociaż jedną nie do końca udaną decyzję zakupową. Wiele z tych problemów wynika, po pierwsze – z niewiedzy, jakim typem sylwetki jesteśmy, po drugie – z niedopasowania fasonów ubrań do naszych kształtów. O ileż prościej byłoby mieć w szafie ubrania i dodatki skrojone na swoją miarę, o ileż bardziej czas byłby wtedy po naszej stronie! A czas to w pracy HR-owca argument, myślę, nie do odrzucenia. 
    Sylwetka idealna
    Podstawowe pytanie, jakie należy sobie zadać to: Czy istnieje sylwetka idealna? Każdej, absolutnie każdej kobiecie wydaje się, że tak. I zawsze ma ją ktoś inny niż ona sama. Nasze własne kształty postrzegamy jako trudne do ubierania i okiełznania. Zwykle łatwiej ma koleżanka, sąsiadka… Nie jest to kokieteria, bynajmniej, lecz kompleksy pielęgnowane latami. Otóż, z mojego punktu widzenia, czyli punktu widzenia stylistki – KAŻDA sylwetka MOŻE być idealna. 
    Nasze decyzje zakupowe zwykle dyktowane są upodobaniami i… właśnie wyżej wspomnianym rozmiarem. Będę przekonywała, że to trochę za mało. Sukienka w dobrym rozmiarze, ale w fasonie nie dopasowanym do sylwetki potrafi zrobić więcej złego niż dobrego. To tak, jakby pomalować tylko jedno oko. I nawet jeśli makijaż tegoż oka byłby najpiękniejszy, myślę, że zgodnie stwierdzimy, że można lepiej. 
    W tym miejscu mogę zarekomendować – jeśli chcesz dobrze wyglądać, zarówno w pracy, jak i poza nią – zdiagnozuj swoją sylwetką i zgodnie z ową diagnozą zacznij się ubierać. By prezentować się ładnie i kobieco, wystarczy poznać swoje proporcje i skupić się na pozytywach. Powtórzę raz jeszcze –  bez względu na rozmiar i wiek można wyglądać doskonale.
    Siedem liter do doskonałości
    Obecnie funkcjonuje wiele różnych podziałów na typy kobiecych sylwetek, ja wyróżniam ich zaledwie siedem. Z doświadczenia wiem, że im większy mamy wybór, tym trudniej nam zaklasyfikować się do konkretnej podkategorii. Nazywam sylwetki literalnie, bo taka nomenklatura wydaje mi się łaskawsza niż porównania do cegieł, gruszek i innych osobliwych przedmiotów, które – co prawda trafnie, ale jednocześnie też niefortunnie – opisują kobiece kształty. Wszak mówienie klientce, że jest typową cegłą, wydaje się być co najmniej niezręczne. O wiele bardziej elegancko brzmi, kiedy mówię, że jej sylwetka jest w kształcie H. 
    Istotą w “przeliterowaniu” sylwetki jest różnica pomiędzy rozstawem ramion i bioder oraz określeniu, czy ma ona talię wciętą lub nie. Nie bez znaczenia jest też wzrost. Wyróżniam sylwetki: X, A, Y, H, O, F oraz I. Przyjrzyjmy się zatem pokrótce owym siedmiu typom.
    Bez wątpienia kobiecym ideałem jest sylwetka w kształcie litery X, którą charakteryzuje wyraźnie zaznaczona talia oraz ramiona równe biodrom. Panie z taką sylwetką powinny wybierać fasony podkreślające wcięcie w talii.
    W ubieraniu chodzi o to, by optycznie dodawać i odejmować w celu uzyskania harmonii i równowagi proporcji, a w konsekwencji – zbliżenia się do wymarzonego typu X. Oto podstawowe zasady postępowanie w przypadku kolejnych sylwetek. 
    Kobiety o wąskich ramionach, małym lub średnim biuście, ale masywnych biodrach, udach, pośladkach, a często również łydkach, zaliczają się do typu A. W przypadku Pani A, wystarczy optycznie poszerzyć ramiona i pomniejszyć biodra.
    Szerokie ramiona, wąskie biodra i zgrabne nogi nie pozostawiają wątpliwości – mamy do czynienia z sylwetką Y. Działamy odwrotnie niż w przypadku sylwetek A. Optycznie pomniejszamy górne partie ciała i nadajemy objętości biodrom.
    Brak wcięć i krągłości, ramiona, biodra i talia podobnej szerokości to domena sylwetki H.  Pani H-kształtna powinna tak się ubierać, by optycznie stworzyć talię.
    Jeżeli masz szeroki brzuch, który dyktuje ci, jak się ubierać, ale przy tym bardzo ładny biust i zgrabne nogi, jesteś sylwetką O. Zasłaniaj brzuch, odsłaniaj nogi.
    Sylwetki I i F mają związek ze wzrostem. Obydwie nie mają tendencji do tycia, bez wyraźnych krągłości, z łagodnym wcięciem w talii. I jest wysoka i ma szczupłe i długie kończyny. Sylwetka F, filigranowa, jest bardzo niska i jakkolwiek to nie zabrzmi – z głową często nieproporcjonalnie dużą do całej sylwetki. Panie I-kształtce powinny nadać sobie objętości i – w przeciwieństwie do F – „skracać się”. Panie F, by być zauważone,  powinny stawiać na kolory i tworzenie jak najwięcej pionowych linii optycznie wydłużających. 
    Podsumowując ten krótki przegląd kobiecych sylwetek, z całą mocą podkreślam, iż każda, absolutnie każda sylwetka może być idealna. Kluczem do tego jest tylko jednoznaczne zakwalifikowanie się do którejś z wymienionej przeze mnie grup i stosowanie się do zaleceń. 
    SPELL YOUR SHAPE
    Po przepracowaniu ponad 10 lat w zawodzie, mogę powiedzieć, że kobiece problemy z doborem właściwej garderoby znam od podszewki. Podobnie Marta Gałka, doświadczona stylistka, działająca na rynku warszawskim. Razem wysłuchałyśmy setek historii, ubrałyśmy tysiące kobiet, sklepy z ubraniami odwiedziłyśmy nieskończoną ilość razy. Gdzieś po drodze pojawiło się poczucie misji – ułatwić kobietom zakupy i przekonać je, że każda sylwetka może wyglądać perfekcyjnie. To wszystko stworzyło podwaliny pod nasz wspólny projekt – internetową platformę www.spellyourshape.pl. Udostępnia ona darmowy TEST YOUR SHAPE, który na podstawie kilku pytań pozwala precyzyjnie określić proporcje i kształty. Za diagnozą idzie prezentacja ubrań i dodatków dedykowanych konkretnym typom sylwetek, wraz z informacjami, gdzie owe ubrania można znaleźć. To, na co stawiamy w tym projekcie, to przede wszystkim edukacja, a wraz z nią – ułatwienie zakupów, znaczna oszczędność czasu, zminimalizowanie ryzyka niedopasowania fasonów do sylwetek. Oddajemy w kobiece ręce narzędzie, które ma przede wszystkim pomagać w kreowaniu pożądanego wizerunku.

    SPELL z angielska oznacza literować i rzucać czar. Istotą w „przeliterowaniu” sylwetki jest jej nazwanie i zaczarowanie strojem. Czarujmy więc, bowiem o naszych sukcesach w pracy i w życiu, jak wielokrotnie już podkreślałam, decyduje nie tylko to, co mamy do powiedzenia, ale również to, jak wyglądamy.W agresywnie wizualnym i zdominowanym obrazami świecie każdy jest oceniany na podstawie tego, jak wygląda i w jaki sposób się zachowuje. Z racji wykonywanego przeze mnie zawodu, dużo uwagi poświęcam ubraniom oraz innym zewnętrznym aspektom wizerunku. Chciałabym jednak mocno podkreślić, że to nie wygląd jest najważniejszy. Warto jednak odpowiednio o niego zadbać, by nie okazał się maską skrywającą człowieka, którym nie jesteśmy. Odpowiednio budowany wizerunek jest zaledwie makijażem (pełnym!), który uwypukla to, co w nas najładniejsze. Dlatego też warto poznać typ swojej sylwetki, by umiejętnie postępować z fasonami konkretnych elementów garderoby. 

    x x x

    Artykuł dostępny także na portalu: tutaj.

    No Responses
    Przeliteruj swoją sylwetkę
  • 24/02/15 biznes , dress code , HR Polska , kolory , styl

    Biały – mniej znaczy więcej

    Lutowy artykuł o kolorach w wizerunku dla HR Polska. Tym razem o bieli.


    Biały – mniej znaczy więcej
    Kto z nas w dzieciństwie nie grał w kolory? Różne wersje tej zabawy łączyła jedna reguła: „Kolor wygrywa, czarny przegrywa”. Budowanie wizerunku to również swego rodzaju gra w kolory, tyle że stawka jest tutaj dużo wyższa, a zasady nieco bardziej złożone. Warto je poznać i przyjrzeć się bliżej znaczeniu poszczególnych barw. Dziś na tapecie biel.  
    Podobno Eskimosi wyróżniają kilkadziesiąt odcieni bieli – każdy z nich ma w ich języku własną nazwę. W istocie, coś w tym jest – biały ma w sobie wiele niuansów i nieoczywistości. Wydawałoby się – zawsze neutralny, kolor tła, pasujący do wszystkiego. Czy jednak w kontekście wizerunku również? 
    Czystość vs sterylność
    Wyobraźmy sobie, że mamy postawić znak równości pomiędzy bielą a… No właśnie –  co by to mogło być? Biały = czysty? Czysty znaczy pozytywny. Czy jednak zawsze?
    Czy biel kitla lekarskiego kojarzy się pozytywnie? “To zależy” – ktoś powie i będzie to prawda. Mam nadzieję, że znajdę w czytelnikach zrozumienie i wsparcie, mówiąc, że owa biel bardziej kojarzy się ze sterylnością, która jest gorszą siostrą czystości. Sterylność nie ma w sobie nic z łagodności, wręcz zionie chłodem i surowością. Nie bez przyczyny coraz częściej lekarze odchodzą od białych fartuchów, a szpitale malowane są na inne kolory niż biały.
    Zatem biel, podobnie jak każdy inny kolor, może mieć różne oblicza. Z jednej strony jest najbliższa światła, absolutu,  z drugiej – przywodzi na myśl chłód i dystans, jaki budzi w nas chociażby zimowy krajobraz. Osobiście lubię go, jednak wiem, że większość woli słońce i ciepło. A wchodząc do domów całkowicie zaaranżowanych w bieli, wiele osób czuje się nieswojo, bo – pomimo optycznie dużej przestrzeni – w pomieszczeniach jest zimno i nieprzyjaźnie. Chyba, że owa biel zostanie złamana, ale wtedy nabiera ona już zupełnie nowego charakteru.
    Biały nie znaczy bezbarwny
    Foto: Artur Nyk
    Model: Kinga Rajchel
    Styl: Tatiana Szczęch
    MuA: Zoya Zielińska
    Biały doskonale łączy się z każdym innym kolorem. Owszem, może razem z nim stanowić bardziej lub mniej silny kontrast, ale jednak trudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy biały do czegoś nie pasuje. Dlatego też jest on najczęściej wykorzystywany jako tło – w gazetach, książkach, czy na stronach internetowych. Kiedy bierzemy do rąk białą kartę papieru, nie myślimy o niej „kolorowa”, ale tak naprawdę to wciąż jest kolor, choć neutralny, jako tło – podkreślam. Na pewno jednak nie jest on neutralnym kolorem w ubiorze…
    Mówi się, że biały pogrubia. Duża przewaga koloru jasnego powoduje, że biała plama wydaje się być większa niż czarna o dokładnie tych samych rozmiarach. Złudzenie optyczne. Osobom, którym zależy na wysmuklaniu i wyszczuplaniu, nie polecam tzw. „white total look”, czyli ubierania się od stóp do głów jedynie w białe elementy garderoby. Nawet jeśli jest to jeden z ostatnich trendów – nie dla każdego. Poza tym, taki totalnie biały zestaw ubraniowy ma także znaczenie symboliczne, patrz – chrzest, komunia, czy też ślub. Stąd wskazana jest ostrożność, szczególnie w kontekście optycznego powiększania. 
    Biel to też najwyższa elegancja. Bo czy ktoś wyobraża sobie mężczyznę na wielkim balu w koszuli innej niż biała? Nie sądzę. Zresztą, najbardziej eleganckie z męskich strojów – smoking i frak – wręcz wymagają towarzystwa białej koszuli. Co więcej, w nomenklaturze kodów ubioru „white tie” ma wyższą rangę elegancji niż „black tie”. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że “czarna muszka” oznacza wymóg założenia smokingu, a do niego białej koszuli i czarnej muchy (stąd nazwa). „Biała muszka” z kolei wiąże się z obowiązkiem założenia fraka, a do niego białej koszuli i – jak łatwo wydedukować – białej, i tylko białej (!), muchy. 
    Carte blanche
    Z mojej strony, w wizerunku nie ma przyzwolenia na biel bez ograniczeń. Nie akceptuję każdej bieli dla każdego. Tak, jak w przypadku wszystkich innych kolorów, tak i biel ma różne odcienie. Trzeba wiedzieć, po który z ich sięgać, ponieważ zły odcień białego potrafi wyeksponować niedoskonałości cery, zażółci zęby lub pogłębi cienie pod oczami. Zimnym typom urody, którym najlepiej w czystych i intensywnych kolorach, polecam biel lodową i kredową. Osobom o łagodniejszej urodzie, ale wciąż chłodnej – sugeruję zaufać mlecznej wersji bieli oraz w odcieniu skorupki jajka. Ciepłe typy kolorystyczne powinny inwestować w biel kości słoniowej, szampana i ecru.
    W szafie hr-owca nie może zabraknąć białej koszuli. O ile w przypadku panów będę namawiała, żeby jednak pozostawić je na wyjątkowe okazje, o tyle w przypadku pań – to wytrych. Byle w odpowiednim odcieniu! Uwielbiam na warsztatach pokazywać metamorfozy białej koszuli. Wystarczy podwinięty rękaw, postawiony kołnierz i już traci ona na swojej formalności. Kiedy dodatkowo zamienimy elegancką spódnicę na jeansy: ze szpilkami – mamy sportową elegancję, a z tenisówkami – niezobowiązujący zestaw na wiosenno-letni spacer. Pamiętajmy przy tym, że pod białe ubrania zakładamy bieliznę tylko i wyłącznie w kolorze cielistym! 
    x x x
    Biel w ubiorze ma różne oblicza, powtórzę dosadnie. Z jednej strony jest wyrazem odświętności i klasy, ale z drugiej – budzi dystans. Nie tylko nawiązuje do czystości i niewinności, ale także do śmierci. Na przykład w kulturze Wschodu biel jest wyrazem żałoby. Zresztą, u nas biała dama również ma bardzo jednoznaczne skojarzenia i nie są one zbyt pozytywne, raczej straszą. 
    Choć wydawałoby się, że to niemożliwe – z bielą ławo przesadzić. To kolor, który dodaje blasku, ale i kłuje w oczy. Czym innym jest biała sukienka podkreślająca piękną letnią opaleniznę, czym innym natomiast są damskie białe kozaki czy w przypadku panów białe skarpetki do ciemnych spodni – tutaj nietrudno o przerysowanie.  
    Warto wszystko to wziąć pod uwagę, pamiętając, żeby to, co mamy na sobie, było ubraniem, a nie przebraniem. 
    Artykuł dostępny także tutaj.
    No Responses
    Biały – mniej znaczy więcej
  • 15/01/15 biznes , dress code , HR Polska , kolory

    Czarny – kolor bardzo serio

    Lubię pisać dla HR Polska. 🙂

    Czarny – kolor bardzo serio
    Kto z nas w dzieciństwie nie grał w kolory? Różne wersje tej zabawy łączyła jedna reguła: „Kolor wygrywa, czarny przegrywa”. Budowanie wizerunku to również swego rodzaju gra w kolory, tyle że stawka jest tutaj dużo wyższa, a zasady nieco bardziej złożone. Warto je poznać i przyjrzeć się bliżej znaczeniu poszczególnych barw. Dziś o tej najciemniejszej.  
    Nowy rok zaczynam od rozważań na temat koloru czarnego. Na podstawie wielu moich wypowiedzi można wysnuć twierdzenie, że czerni nie lubię. Nic bardziej mylnego. Lubię bardzo i – co więcej – także stosuję, jednak czynię to… świadomie, z umiarem, nie na każdą okazję.
    Czarna owca, a może czarny koń?

    Najbardziej popularne skojarzenia z czernią mają związek ze smutkiem i żałobą. Oczywiście, mam na myśli kulturę zachodu, bo w Indiach czy w Japonii kolorem żałoby jest biel. Jednak jej znaczenie zostawiam sobie na inną okoliczność. 
    Wyrażenia, takie jak np.: „czarna polewka”, „czarna owca”, „czarny charakter”, nie pozostawiają wątpliwości, jakie emocje niesie za sobą ten kolor. Nie zapominajmy jednak, że tuż obok tych – trudno zaprzeczyć – negatywnych konotacji, czerń ma także bardzo pozytywny wymiar, bo przecież jest tożsama z elegancją. Przywołajmy w swojej pamięci obrazy z czerwonych dywanów, na przykład galę rozdania Oscarów. Czy widać tam jakiegokolwiek pana w innym niż czarny garnitur? Nie mówiąc już o najbardziej eleganckich męskich strojach, czyli smokingach i frakach, które z założenia powinny być czarne.
    Czerń to kolor budzący powagę i budujący dystans. Pełen dostojeństwa. Należy jednak zwrócić uwagę, przy jakiej okazji na czerń się decydujemy, właśnie ze względu na jej dwa różne oblicza.
    Nawet jeśli wydaje się to sprzeczne, barwa ta łączy w sobie nowoczesność
    i tradycję, spinając je razem w całość.
    Mała czarna
    “Mam ochotę na małą czarną.” mówią moje klientki, i to, co mają na myśli, na pewno nie jest kawą espresso. W nomenklaturze modowej mała czarna to sukienka uniwersalna, uważa się, że na każdą okazję. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym, że takie rzeczy w ogóle istnieją. Za przykład niech posłuży puder w kulkach, który jest we wszystkich możliwych odcieniach beżu, brązu i różu. Produkt stworzony dla każdej kobiety. Każdej, czyli żadnej konkretnie. Tak samo jest z małą czarną. 
    Tak się składa, że żyjemy w strefie klimatycznej, która sprzyja – generalizując – jasnej cerze i niebieskim oczom oraz blond włosom. Większość z nas jest właśnie taka. Niektórzy narzekają, że nijaka. Polemizuję. Bo to tylko kwestia tego, jak my tę urodę okiełznamy, wykorzystamy, wystylizujemy. Radzę pamiętać, że lubi ona stonowane odcienie, a jeśli już decydujemy się na duże nasycenie koloru, należy zwrócić uwagę, czy aby nie „mówi” on za nas. 
    Niejednokrotnie zdarza mi się spotykać osoby, szczególnie panie, których wizerunek krzyczy: „spójrz na mnie”, ale tak naprawdę zwracam uwagę tylko na kolor, a nie na osobę. Nie w tym rzecz. Warto zadbać o spójność tego, jacy jesteśmy i jak się ubieramy. Owszem, nie bez znaczenia są nasz charakter i temperament. Wszystko razem powinno współgrać. Zawsze powtarzam, że najlepiej jest, kiedy nasz ubiór jest tłem dla tego, co mamy do powiedzenia. Kolory, które nas „przegadują”, nie wnoszą niczego dobrego. Czarny jest bardzo mocny i dlatego nie sprawdza się najlepiej w przypadku słowiańskich typów urody. Sprawia, że w nim gaśniemy i wyglądamy na zmęczonych. Zdecydowanie bardziej polecam małą granatową, grafitową lub śliwkową. 

    Czarna magia

    Kiedy pytam innych, z czego wynika to, że tak dużo czarnych rzeczy w ich garderobach, często słyszę, że czarny wyszczupla. Prawda i fałsz w jednym. 
    Każdy ciemny kolor wyszczupla, z tego wynika, że czarny także. TAKŻE, podkreślam dosadnie, bo to samo można uzyskać wyżej wspomnianym granatem, grafitem, śliwką, czekoladą czy butelkową zielenią. Kolory te, nie będąc czernią, dodatkowo delikatnie ożywią wizerunek i nadadzą mu ciekawszego wyrazu. Każdy ciemny kolor w większych ilościach daje optyczne złudzenie pomniejszania. Dlatego prawda.
    Zatem skąd fałsz? Otóż – czarny jest na tyle intensywny, że, „obrysowując” sylwetkę, idealnie oddaje jej kształt. Osoby, którym zależy na efekcie wyszczuplającym, najczęściej nie chcą wyraźnie uwidaczniać i eksponować swoich kształtów. Czarny w takim przypadku nie pomaga, a jego działanie jest wręcz odwrotne. Nie warto wierzyć stereotypom.

    Black tie, white tie

    Gdyby komuś przypadkiem zdarzyło się otrzymać zaproszenie, na którym widniałaby adnotacja „black tie” lub „white tie”, należy przygotować się na bardzo eleganckie wyjście. I, o dziwo, pewnie większość tutaj zaskoczę, czarna muszka (wg polskiego tłumaczenia) oznacza mniej formalny ubiór niż biała. Przy czym, obydwie wersje stroju są bardzo zobowiązujące. W każdym z tych przypadków czarny kolor jest jak najbardziej na miejscu, co więcej, nawet wskazany. 
    Najprościej ujmując, radzę wszystkim przyjąć zasadę, że czarny – jako najbardziej elegancki z kolorów – sprawdza się głównie po godzinie 18.00. Jeśli mamy wątpliwości, czy dobrze prezentujemy się w czerni w sytuacjach dziennych, lepiej nie ryzykować. Czarne rzeczy trzeba umieć nosić, potrafią to tylko osoby o silnych osobowościach i lubiące demonstrować swoją władzę – w każdym tego słowa znaczeniu.
    x x x
    Wpadając w „czarne dziury”, chcemy ukryć się przed światem. Wtedy często wydaje się nam, że czerń przychodzi z pomocą, czyniąc nas niewidzialnymi. Nie ma nic bardziej złudnego. Czarny wyróżnia i uwidacznia, ze względu na swoją moc przekazu i negatywne działanie na jasny typ kolorystyczny. Mam nadzieję, że słowami powyżej już do tego przekonałam.

    Artykuł dostępny także na portalu: tutaj
    No Responses
    Czarny – kolor bardzo serio
  • 17/11/14 biznes , dress code , HR Polska , kolory , styl

    Kolorowo mi. Szary.

    Kolejny tekst popełniony dla HR Polska
    Kto z nas w dzieciństwie
    nie grał w kolory? Różne wersje tej zabawy łączyła jedna
    reguła: „Kolor wygrywa, czarny przegrywa”. Budowanie
    wizerunku to również swego rodzaju gra w kolory, tyle że
    stawka jest tutaj dużo wyższa, a zasady nieco bardziej
    złożone. Warto je poznać i przyjrzeć się bliżej znaczeniu
    poszczególnych barw. Dziś o szarości.

    Szary,
    czyli… nijaki?
    Do szarości
    miewamy różny stosunek… Albo przepadamy w niej totalnie, bo
    pasuje do wszystkiego, nie rzuca się nadmiernie w oczy i można
    się pod nią ukryć. Albo skreślamy – dla zasady, bo jeśli
    chcemy się wyróżnić i wykazać wyobraźnią, szarość wydaje się
    nam być nijaka. Jak we wszystkim, żadna skrajność nie jest
    dobra, a już na pewno nie jest wskazana.
    Najważniejszą

    cechą szarości jest to, że nigdy nie stanowi ona tak silnego
    kontrastu z innymi kolorami, jak np. czerń, która jest
    ulubionym kolorem Polaków, czy to w pracy, czy po pracy. Jest
    to ogromna zaleta koloru szarego, ponieważ większość z nas ma
    słowiańską urodę o bladej cerze, jasnych włosach i oczach.
    Taka uroda nie wymaga zbyt intensywnego kontrastu
    kolorystycznego w garderobie. Wręcz przeciwnie. Musimy uważać,
    żeby nasz wizerunek nie nabrał papuziego charakteru i nie był
    po prostu… zbyt kolorowy. To kwestia stylu, oczywiście, ale
    namawiam do takiego żonglowania kolorami, by strój był jednak
    bardziej tłem dla tego, co mamy do powiedzenia, niż mówił za
    nas. Moje słowa nabierają szczególnego znaczenia w kontekście
    pracy i wizerunku profesjonalnego.


    Szara
    eminencja
    Kolor szary
    nie jest synonimem nudy czy braku wyrazu, a bardziej –
    neutralności. Szary oznacza równowagę wewnętrzną, bez potrzeby
    manifestowania i epatowania swoimi uczuciami i przekonaniami.

    Co istotne
    – im bardziej nasycone i ciemne szarości, tym bardziej kojarzą
    się one z prestiżem i przywództwem. Stąd wszystkie ciemnoszare
    garnitury polityków. Poprawiają one komunikację z wyborcami i
    sprawiają, że politycy są postrzegani jako osoby otwarte na
    merytoryczną, pozbawioną zbędnych emocji dyskusję. Podkreślają
    również siłę i umiejętności przywódcze.
    „Szara
    eminencja” to stereotyp. Owszem, łatwiej schować się za
    szarościami niż za jakimkolwiek innym kolorem, ale warto
    pamiętać o drugiej stronie medalu. Ubrani w szarości, jesteśmy
    postrzegani przede wszystkim jako osoby profesjonalne,
    eleganckie i inteligentne. Takie przymioty, jak skromność i
    nienachalność zawsze są w cenie, ale w przypadku szarości
    stanowią dodatkowy bonus.

    Szary
    szaremu nierówny
    Jako
    stylistka, kolorystka, nie mogę nie wspomnieć o tym, jaką wagę
    ma dobór odpowiedniej tonacji do typu urody. Jak w przypadku
    każdego koloru: znaczenie mają temperatura i nasycenie. Szary
    z natury jest chłodny, ale nie oznacza to, że osoby o ciepłym
    typie urody, np. z rudymi włosami i zielonymi oczami, nie mogą
    korzystać z szarości. Wręcz przeciwnie. Każdy kolor pasuje do
    każdego, pytanie tylko – który odcień. Najprościej ujmując,
    gama szarej barwy jest chłodna lub ciepła w zależności od
    domieszki brązu. Szarości ze szczyptą niebieskości są bardzo
    zimne, ale z odrobiną koloru brązowego – zdecydowanie
    cieplejsze.
    x x x 
    W
    przeciwieństwie do późnojesiennej i zimowej szarości za oknem,
    która nuży swoją monotematycznością, szarość w modzie
    monotematyczna z pewnością nie jest.
    Artykuł dostępny także tutaj.
    No Responses
    Kolorowo mi. Szary.
  • 02/10/14 biznes , dress code , HR Polska , kolory , styl

    Kolorowo mi. Czerwony.

    Kolejny artykuł, który jest owocem współpracy z HR Polska.

    Kto z nas w dzieciństwie nie grał w kolory? Różne wersje
    tej zabawy łączyła jedna reguła: „Kolor wygrywa, czarny
    przegrywa”. Budowanie wizerunku to również swego rodzaju
    gra w kolory, tyle że stawka jest tutaj dużo wyższa, a
    zasady nieco bardziej złożone. Warto je poznać i przyjrzeć
    się bliżej znaczeniu poszczególnych barw. Na pierwszy
    ogień najbardziej emocjonalna z nich.
    Czerwony jak…
    Z czym kojarzy się czerwień? Kiedy zadaję to pytanie w
    trakcie moich szkoleń, najczęściej padające odpowiedzi to:
    ogień, krew, miłość, seksualność, energia, przysłowiowa
    płachta na byka. Istotne jest, że każde z tych skojarzeń
    budzi emocje, silne emocje. Wobec czerwieni nie jesteśmy w
    stanie przejść obojętnie – to kolor jak wykrzyknik, przy
    tym bardzo dosłowny. Nie bez przyczyny większość polityków
    nosi czerwone krawaty, a czerwone szpilki są synonimem
    atrakcyjnej, zwracającej uwagę kobiecości.
    Kolor z charakterem
    Mówi się, że czerwień to kolor ludzi z temperamentem, jest
    z nim po drodze na pewno tym, którzy chcą się wyróżnić,
    stawiają na niebanalność. Jak to jednak z kolorami o
    takiej mocy wyrazu bywa, zalecam ostrożność – nie trudno
    tutaj bowiem o przesadę i efekt odwrotny od zamierzonego.
    Kolor czerwony może stać się asem w rękawie każdego, pod
    warunkiem, że umiejętnie z niego skorzystamy. Jest z
    czerwienią bowiem trochę tak, jak z chili – dodaje smaku i
    charakteru, w nadmiarze jednak – może zaszkodzić. Co to
    oznacza?
    Wszystko zależy od kontekstu sytuacyjnego. Oczywiste jest,
    że inaczej wyglądamy w pracy i po pracy, a nawet inaczej w
    zależności od zawodu, jaki wykonujemy, naszego hobby,
    wszystkich ról społecznych, w których występujemy. Kolor
    czerwony kojarzony jest z odwagą, ambicją i pewnością
    siebie. I słusznie, bo czy kobieta mająca zły dzień jest w
    stanie założyć czerwoną sukienkę? Nie ma mowy! Za to kiedy
    idziemy na walkę o racje z bojowym nastawianiem, czerwony
    może się bardzo przydać.
    Musimy zdać sobie sprawę z tego, że czerwień jest
    zaprzeczeniem dyskrecji. W naturalny sposób przyciąga oko
    i sprawia, że rzecz lub osoba stają się zauważalne. Czasem
    na tym nam właśnie zależy. Są jednak sytuacje, kiedy
    wskazany jest wspomniany wyżej umiar. Czerwony w zbyt
    dużych ilościach może rozpraszać, a nawet wzbudzać
    agresję. Dlatego też w sytuacjach dziennych biznesowych,
    czerwień sprawdzi się tylko jako akcent.

    Photo by Artur Nyk
    Czerwony niejedno ma imię
    Zdarzają się klientki, które podczas analizy
    kolorystycznej pytają z niepokojem, czy będą mogły nosić
    rzeczy w ulubionym czerwonym kolorze. Inne proszą mnie o
    pomoc w doborze idealnej czerwonej pomadki. To kolor,
    który ma znaczenie szczególne, zwłaszcza dla kobiet. W
    każdej z tych sytuacji powtarzam niezmiennie – czerwień,
    tak jak zieleń czy biel to kolor dla każdego, wszystko
    jest kwestią temperatury barwy, umiejętnego poruszania się
    wśród odcieni ciepłych i chłodnych, zgodnie z typem
    kolorystycznym. Podczas, gdy jednak osoba będzie wyglądać
    zjawiskowo w pomidorowej wersji czerwieni, dla innej
    strzałem w dziesiątkę okaże się czerwień malinowa albo
    żurawinowa. Wiele wariacji na ten sam temat – to jedna z
    głównych zasad budującej wizerunek gry w kolory.
    xxx
    Jest taka bardzo popularna radiowa piosenka – „Lady in
    red”, w której Chris De Burgh pięknie wyśpiewuje całą siłę
    rażenia, jaką niesie ze sobą kolor czerwony. Nie ma
    drugiej barwy o takiej mocy oddziaływania na innych – jest
    w tym szansa na kreowanie pożądanego wizerunku, jest w tym
    jednak i ryzyko. Warto o tym pamiętać i przyprawiać nasz
    wygląd czerwienią adekwatnie do sytuacji i typu
    kolorystycznego, jakim jesteśmy.
    Artykuł dostępny także tutaj.
    No Responses
    Kolorowo mi. Czerwony.
  • 06/08/14 biznes , dress code , HR Polska , kolory

    Kolor prawdę Ci powie

    Popełnione dla portalu branżowego HR Polska:


    Kolor ma w sobie ogromną moc, choć nie wszyscy ją doceniają. Bo
    przecież ładnemu we wszystkim ładnie, bo wygląd nie jest najważniejszy, bo
    “nie szata”. Tak, ale “Jak cię widzą, tak cię piszą”, a efekt
    pierwszego wrażenia – niemal nieodwracalny. Niemal, bo czasem dostajemy drugą
    szansę, choć w kontekście pracy dzieje się to bardzo rzadko, żeby nie
    powiedzieć nigdy. Dlatego właśnie warto zdać sobie sprawę ze znaczenia
    poszczególnych elementów wizerunku, by świadomie zadbać o ich jakość. Dziś o
    kolorach.

    Kolor prawdę Ci powie
    Kolor jest pierwszą rzeczą
    jaką rejestruje nasz mózg w kontakcie z drugim człowiekiem. Działa on w
    magiczny sposób. Mówi za nas. Nie bez powodu większość polityków, tych bardziej
    świadomych, widywana jest w błękitnej koszuli, szarym garniturze i czerwonym
    krawacie. Oni wiedzą…
    Kolory wywołują uczucia i
    emocje. Odzwierciedlają stanowisko i status. Ułatwiają skupienie uwagi lub
    powodują jej rozproszenie. Śmiało można więc
    stwierdzić, że umiejętność kolorystycznego komponowania stroju służbowego to
    jeden z kluczy do biznesowego sukcesu. Stąd też istotne staje się osiągnięcie w
    tej dziedzinie najwyższego stopnia zaawansowania. 
    Na dobór kolorów w
    wizerunku należy spojrzeć z dwóch perspektyw. Po pierwsze, ze względu na
    psychologię kolorów, czyli wiedzę o tym, jak barwy działają na naszą
    podświadomość oraz jaki mają wpływ na to, jak postrzegamy innych. A po drugie, kolory
    powinny harmonizować z naszą urodą. 

    Profesjonalny
    niebieski, sympatyczny brąz 
    Psychologia koloru
    Kolory od najdawniejszych czasów miały określone znaczenie w komunikacji
    społecznej, symbolizowały emocje i miały na nie wpływ. Na podstawie preferowanych
    w ubiorze barw można nie tylko rozpoznawać ludzkie typy czy nastroje, ale
    przede wszystkim – kolorów można użyć jako narzędzia oddziałującego na
    innych. Kolor może zdecydować o zwiększeniu prestiżu i dystansu, ale może też
    złagodzić zbyt surowy wygląd osoby.
    Wiedza z psychologii kolorów jest bardzo
    rozległa (i dlatego stanie się tematem osobnego cyklu moich wypowiedzi o poszczególnych
    barwach), chciałabym jednak wspomnieć dziś o najważniejszych jej aspektach. Jak
    na przykład to, że czarny i biały, a szczególnie ich silnie kontrastujące ze
    sobą zestawy, budują dystans. Zupełnie odwrotnie postrzegamy osoby prezentujące
    się w brązach i beżach –  wydają się nam
    cieple i sympatyczne. Niebieskości i szarości oraz ich pochodne to synonim
    profesjonalizmu. Czerwony natomiast jest kolorem, wobec którego nie jesteśmy w
    stanie przyjść obojętnie, zawsze zwraca i skupia uwagę. Od teraz ulubiony
    zestaw kolorystyczny polityków powinien stać się dla nas bardzo czytelny.
    Harmonia w
    wielu odcieniach 
    Temperatura koloru
    Znacznie trudniejszym
    zadaniem, niż przysposobienie wiedzy z psychologii kolorów, jest dopasowanie
    ich do urody. Trudniejszym dlatego, że nie zawsze stać nas na pełen obiektywizm
    w stosunku do nas samych. Pomocne wtedy staje się spotkanie z kolorystą czy
    stylistą w celu przeprowadzenia analizy kolorystycznej, która nie tylko jest
    świetną zabawą, ale też unaocznia wszelkie niuanse w doborze kolorów do osoby.
    Określeniu typu kolorystycznego ma na celu uwydatnianie walorów urody i/lub
    zatuszowanie jej mankamentów. Analiza kolorystyczna jest jednym z podstawowych kroków
    podejmowanych w celu świadomego kreowania wizerunku. Opiera się ona na teorii
    harmonii barw. Harmonia jest wpisana w ludzką osobowość. Psychika człowieka
    akceptuje wszystko, co zbudowane jest na jej zasadzie. Profesjonalny, spójny
    wizerunek to nic innego, jak doskonałe, inaczej mówiąc – harmonijne połączenie
    kolorów, zgodność jednego koloru z innym lub wieloma innymi kolorami pozwalająca
    osiągnąć przy tym przyjemną kolorystyczną całość.
    Jestem wyznawcą
    twierdzenia, że każdemu jest dobrze w każdym kolorze, ale zależy w jakim
    odcieniu. „Kolor, jaki jest, każdy widzi.” – powiada mój mąż. Pozwalam sobie na
    polemikę. Przecież czerwony może być pomidorowy, koralowy i malinowy, a żółty –
    słoneczny, cytrynowy… Podobnie jest z każdym innym kolorem, który ma zarówno
    ciepłe, jak i zimne odcienie. Sedno sprawy tkwi właśnie w temperaturze koloru.
    Istnieje kilka podziałów na
    typy kolorystyczne, ale w rzeczywistości najważniejsze jest, by odpowiedzieć
    sobie na pytanie, czy lepiej dla nas będzie poruszać się w obrębie ciepłych czy
    zimnych odcieni. Co to nam daje? Otóż – dobrze dobrany kolor rozświetli twarz,
    zatuszuje przebarwienia i niedoskonałości cery, a spojrzeniu nada charakteru.
    Źle dobrany kolor podkreśli dysonans pomiędzy osobą a jej ubiorem, spowoduje,
    że będziemy wyglądać nijako lub nawet na osoby zmęczone czy chore. Z
    premedytacją stosuję takie porównania. Kolor ma w sobie niezwykłą moc.

    Monochromatycznie
    czy kontrastowo? 
    Zestawy kolorystyczne
    Umiejętność zestawiania
    kolorów jest warunkiem uzyskania zadowalającego efektu końcowego. Sukces
    zapewnia cała kompozycja stroju czy w ogóle stylizacji (bo kolor włosów czy
    pomadki nie są elementami stroju, a jednak mają wpływ na naszą ocenę), a nie
    pojedynczy detal. Ważne, aby zestawy kolorystyczne wzmacniały pożądany komunikat,
    a nie osłabiały go. Nie ma dobrych i złych kolorów, wszystkie mogą nam pomóc,
    trzeba tylko umiejętnie poruszać się w ich gąszczu.
    Wyróżniamy dwa rodzaje
    zestawów kolorystycznych – kontrastowe oraz walorowe. Czym jest kontrast na
    pewno wszyscy rozumieją. Walor polega na tym, że zestaw jest budowany na bazie
    jednej barwy, ale o różnym jej natężeniu. Kontrast nie nadaje się dla każdego. Zdecydowanie
    bardziej bezpieczne jest monochromatyczne łączenie elementów garderoby, które
    nie zdominuje twarzy i treści, jakie mamy do przekazania.
    Nie bójmy się koloru – od lat powtarzam wszystkim, z którymi pracuję nad ich wizerunkiem. Z radością obserwuję,
    kiedy te osoby rozkwitają. Niebagatelne znaczenie mają nawet detale, takie jak:
    kolor opraw okularowych, pomadki, apaszki czy poszetki. W dobrze dobranych i
    skomponowanych kolorach nasi odbiorcy – już na płaszczyźnie podświadomej – nie
    zauważają dysonansu pomiędzy nami a naszym ubiorem, za to doceniają spójność wizerunku. Jak cię widzą, tak cię piszą, a w pracy – nawet płacą. Dobry kolor
    to inwestycja w siebie. Pokuszę się o stwierdzenie, że kolor to taki as w
    rękawie każdego, dzięki któremu możemy wygrać pożądany wizerunek, aprobatę
    otoczenia i dobre samopoczucie.

    Artykuł do przeczytania także tutaj.

    No Responses
    Kolor prawdę Ci powie
  • 10/07/14 biznes , dress code , HR Polska

    Od pierwszego wejrzenia…

    Poniższym artykułem zapowiadam moją współpracę z HR Polska. 🙂

    Jak Cię
    widzą, tak Ci płacą…
    Czy wygląd
    jest ważny?
    Czy to, w
    jaki sposób prezentujemy się – wizualnie – 
    ma znaczenie dla nas samych i dla osób, z którymi wchodzimy w relacje,
    czy to zawodowe, czy prywatne, jakiekolwiek?
    Od tych dwóch pytań prowokująco
    zaczynam każde szkolenie z zakresu wizerunku. Odpowiedzi podają różne, ale ku
    mojemu zdziwieniu wciąż jeszcze zdarza mi się słyszeć, że to „nie szata…”.
    Owszem – nie, nie ona jest najważniejsza, ale jest jednym z tych czynników,
    które – oprócz słów płynących z naszych ust i treści, jakie mamy do przekazania – decydują o tym, czy zjednamy sobie
    „przeciwnika”.
    W kontekście pracy rola wizerunku
    nabiera szczególnego znaczenia. Pokusiłabym się nawet o sparafrazowanie znanego
    powiedzenia, które jest mi znaczenie bliższe niż to wcześniej przeze mnie
    zacytowane – a mianowicie: „Jak Cię widzą, tak Ci płacą.” Pod tym właśnie
    tytułem chciałabym zapoczątkować cykl moich wypowiedzi, dotyczących kreowania
    wizerunku. Dziś o jego absolutnych podstawach.
    Wizerunkowe
    ABC
    W agresywnie wizualnym i opętanym
    obrazami świecie każdy jest oceniany – czy chcemy tego, czy nie – na podstawie
    wyglądu. Tak, wierzę, że to, co mamy do powiedzenia jest znacznie ważniejsze od
    tego, jak się prezentujemy. Zdaję sobie jednak sprawę z wagi kreowanego
    wizerunku, który – trzeba to sobie uświadomić – nie zawsze jest obrazem
    rzeczywistym i dokładnym. Zanim cokolwiek powiemy, zanim zdążymy przekonać do
    swoich racji, najczęściej osoba, z którą wchodzimy w interakcję, ma już wyrobione zdanie na nasz temat. Podobnie jak i my na jej.
    Tak to działa.
    Wizerunek to mieszanka wielu
    szczegółów, które razem zyskują sympatie lub antypatie osób wchodzących z nami
    w relacje czy też jedynie nas obserwujących. W tym kontekście stosunek innych do nas jest zawsze zabarwiony emocjami.  Nawet reakcja obojętna jest pewnym
    wskaźnikiem tego, jak wyglądamy w oczach innych i jest zabarwiona emocjonalnie,
    bywa bowiem, że jesteśmy dla ludzi wokół mało interesujący, czy – mówiąc
    dosadniej – po prostu nieatrakcyjni. 
    Z powyższego wynika, że wizerunek to
    tylko (i aż) subiektywne wyobrażenie o osobie. Powstaje ono w świadomości na
    podstawie pierwszego kontaktu, w czasie którego zwracamy uwagę na wszystkie
    kwestie wpływające na ocenę ogólną. A zatem, po pierwsze – czy jest to ktoś dla
    nas atrakcyjny, interesujący i
    wywołujący pozytywne emocje. Po drugie, idąc dalej – czy mamy do czynienia z
    osobą bliską – naszemu poczuciu
    estetyki, stylowi, naszemu nastawieniu do świata, czy to ktoś, kogo chcielibyśmy,
    na przykład, mieć w zespole pracowników, w rodzinie, w gronie przyjaciół. I
    wreszcie po trzecie – wizerunek decyduje również o tym, czy i jak wysoko daną
    osobę cenimy. Stąd już bardzo blisko
    do wyjściowego: „Jak Cię widzą, tak Ci płacą”.
    Od pierwszego
    wejrzenia
    Wszystko rozgrywa się w pierwszych
    siedmiu sekundach kontaktu z drugim człowiekiem. Zaledwie siedem sekund
    wystarcza nam, by ocenić, czy dana osoba jest do nas podobna, czy czujemy się z
    nią bezpiecznie, czy ją polubimy, czy też nie. Na podstawie pierwszego wrażenia
    bywamy przekonani, że wiemy o nowo poznanej osobie wszystko, co trzeba. Te
    siedem sekund będzie tak samo decydujące w przypadku randki w ciemno, rozmowy kwalifikacyjnej, wystąpienia debiutującego
    polityka, jak i każdej innej sytuacji społecznej.  
    Efekt pierwszego wrażenia to odruch
    naturalny i znany gatunkowi ludzkiemu od początków istnienia, kiedy to człowiek
    musiał bardzo szybko rozpoznawać niebezpieczeństwo i umieć odróżnić przyjaciela
    od wroga. Niejednokrotnie warunkowało to jego przetrwanie. Obecnie nie musimy
    stosować tak drastycznych rozróżnień, wciąż jednak oceniamy innych
    instynktownie. Warto mieć to na uwadze i – mimo zaufania do własnej intuicji – dopuszczać jednak możliwość
    zweryfikowania tych pierwszych, często mylnych ocen. 
    Wielkie halo
    Powstały w
    świadomości obraz – na podstawie pierwszego wrażenia –
    jest zabarwiony emocjami, długo się utrzymuje i silnie wpływa na zachowania.
    Złe pierwsze wrażenie bardzo trudno zatrzeć, ponieważ nie lubimy zmieniać raz
    przyjętej opinii na czyjś temat. Nawet jeżeli w przyszłości będziemy mieć
    możliwość dokładniejszego zgłębienia charakteru i osobowości człowieka,
    najpierw trzeba będzie pokonać w sobie wszelkie uprzedzenia, które powstały
    właśnie w wyniku pierwszego wrażenia. Świetnie, jeśli jest nam dana druga
    szansa, ale nie zawsze tak się zdarza. Jedną z takich sytuacji jest rozmowa o
    pracę. Dobre wrażenie o
    drugiej osobie może długo pozostawać w świadomości i utrzymywać się, pomimo ewidentnych zdarzeń wskazujących, że ktoś pozytywnie
    przez nas postrzegany wcale na pozytywną opinię nie zasługuje.
    Utrzymywanie się ogólnego
    dobrego (albo złego) wrażenia o człowieku powoduje, że dobrze (albo źle)
    myślimy również o jego poszczególnych cechach albo działaniach. Zjawisko to
    nosi nazwę efektu aureoli (inaczej – efektu halo) i rozumiane jest jako wpływ
    ogólnego wrażenia na przypisywanie innych nieobserwowanych cech, które są
    zgodne ze znakiem emocjonalnym wywołanym przez pierwsze wrażenie. Zatem mamy
    kolejny dowód na to, że warto dbać o swój wizerunek i o to, jak jest on
    budowany, ponieważ ma ogromne znaczenie dla postrzegania nas przez innych i dla
    naszego społecznego „być albo nie być”.
    Słowa zapominamy o wiele szybciej niż wrażenie, jakie wywarł
    na nas wygląd człowieka. Dbałość o wizerunek – w pracy, czy też
    poza nią – powinna być taką oczywistością, jak zdobywanie wiedzy i
    doświadczenia. Bo o ileż
    przyjemniej wchodzić nam w relacje z osobą, która wygląda ładnie i
    interesująco? Aż chce się słuchać tego, co ma ona do powiedzenia. Owszem,
    “nie szata…”, ale czemu nie wykorzystać tego, że strój może pomóc? Nasz wygląd może być tłem do tego, co 
    chcemy przekazać, może uwiarygadniać nasze teorie i racje, ale może też odwracać od
    nich uwagę. Jeśli jest to zamierzone – wtedy nie ganię, ważne, by wszystko w kwestii budowania wizerunku działo się świadomie. 
    Artykuł dostępny na portalu HR Polska tutaj.
    No Responses
    Od pierwszego wejrzenia…
  • 27/03/14 biznes , dress code , Dziennik Zachodni , ocena stylizacji , sport , styl , wizerunek po męsku

    Jak Cię widzą, tak Cię piszą…

    Publikacja: Dziennik Zachodni dn. 22.03.2014

    Dr hab. Zbigniew Waśkiewicz, prezes Górnika Zabrze, były rektor
    Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach prezentuje na sobie
    zestaw w stylu sportowej elegancji, która ostatnio jest szalenie
    modna. Modna, choć nie każdy pan potrafi ją okiełznać. Dlaczego tak
    się dzieje? 
    dr hab. Zbigniew Waśkiewicz (po lewej)
    Elegancki mężczyzna zawsze kojarzy się nam z garniturem. Nie jest
    wielką filozofią zbudować zestaw w oparciu o niego. Wystarczy
    jaśniejsza koszula i krawat, i mamy to. Sportowy styl też jest dość
    oczywisty. Przykład? Jeansy, a do nich bluza czy sweterek, i gotowe.

    Sportowa elegancja,  z angielska smart casual,  to elegancja
    traktowana z pewną dozą swobody i nonszalancji. Smart
    oznacza elegancki, a casual tłumaczy się jako
    zwyczajny, swobodny. Wiem, wiem… można się pokusić o stwierdzenie,
    że terminy te wzajemnie się wykluczają. A jednak. Można je połączyć
    w cudowną całość, ale trzeba się tego nauczyć.

    Ze względu na dzisiejszego bohatera mojej oceny stylizacji, skupię
    się tylko męskim wydaniu stylu, którego podstawą jest łączenie
    jeansów lub spodni typu chino (pisałam o nich w ubiegłym
    tygodniu) z półsportową marynarką. 
    Ważny jest fason spodni. Najlepsze będą z prostymi lub zwężanymi
    nogawkami, o długości, która nie zwija się w u dołu w harmonijkę.
    Sugeruję unikanie ozdób typu kontrastowe stebnowanie czy błyszczące
    guziki. 
    Z wyżej opisanymi spodniami absolutnie nie wolno łączyć klasycznej marynarki garniturowej. Stawiamy na takie, których formalność zostaje obniżona poprzez zastosowanie “cięższych” tkanin
    lub wzoru np. w jodełkę, łat na łokciach, kontrastowych guzików, 
    czy też nakładanych kieszeni. 
    Zestaw Pana Zbigniewa oceniam jako poprawny. Odpowiednie rozmiary i
    długości, dobrze skomponowana marynarka z koszulą. Nie podoba mi się
    jedynie zestawianie czarni z granatem. Potrzeba naprawdę dużego
    wyczucia i umiejętności, by taki zestaw kolorystyczny miał klasę.
    Nie ryzykowałabym na przyszłość. Poza tym, zero polotu i fantazji, a
    akurat sportowa elegancja wyjątkowo temu sprzyja. Znowu mamy
    przykład nie wykorzystanego potencjału. 
    Moja ocena: 4
    No Responses
  • 27/12/13 biznes , Dziennik Zachodni , ocena stylizacji , Spell Your Shape , typy sylwetek

    Jak Cię widzą, tak Cię piszą…

    Publikacja: Dziennik Zachodni dn. 30.11.2013

    Podczas gali Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu jedną z osób
    nagrodzonych przez fundację była Pani Anna Jeziorowska-Wereta,
    współwłaścicielka firmy FH Elektromix s.c. Przyjrzyjmy się dziś temu,
    jak prezentowała się przy wspomnianej wyżej okazji.
    Anna Jeziorowska-Wereta

    Kolor czarny w sytuacji wieczorowej jest jak najbardziej uzasadniony.
    Sama nie wierzę w mit małej czarnej, ale nie neguję. Przyznają Państwo
    jednak, że mala grafitowa czy granatowa byłaby równie elegancka.

    Problem polega na tym, że bazą stroju Pani Ani nie jest sukienką.
    Wygląda na to, że górę zestawu ubraniowego stanowi dzianinowy sweterek.
    Może to złudzenie optyczne, jeśli tak – przepraszam. Gdyby jednak moje
    podejrzenia się potwierdzały – nie pochwalam. Gala zobowiązuje i sweter,
    nawet jeśli z błyszczącym motywem ozdobnym, nie jest wystarczająco
    elegancki. Poza tym golf?
    Nasza bohaterka jest bardzo wysoką kobietą o szczupłej sylwetce, bez
    wyraźnych krągłości. Oczywiście, jedno zdjęcie to za mało, by móc pewnie
    stwierdzić, jaką sylwetkę ma Pani Ania, ale wszystko wskazuje na typ I.
    Receptą na wspaniały wygląd Pani I jest przełamywanie linii ciała –
    przede wszystkim kolorami. Radzę unikać tworzenia pionowych linii
    kolorystycznych. Polecam też dbać o to, by zawsze stosować wisior
    akcentujący środek sylwetki. Im więcej miękkich wykończeń, np. okrągłych
    dekoltów, kołnierzy czy wyłogów, tym lepiej. 
    Pani Ania wie, że jej atutem są nogi, dlatego skrzętnie wykorzystała to
    przy dokonywaniu wyboru kreacji na galę. I słusznie, bo rzeczywiście są
    one bardzo zgrabne. Ciekawe buty jeszcze bardziej zwracają naszą uwagę
    na dolne partie sylwetki, przy czym przy wysokim wzroście i szczupłej
    sylwetce – można było lepiej, w sensie delikatniej. Mówię to z nieukrywanym  żalem, ponieważ
    prezentowane buty są naprawdę bardzo ładne.
    Włosy wymagają okiełznania, a makijaż – dopracowania.

    Moja ocena: 3

    No Responses
  • 20/09/13 biznes , Dziennik Zachodni , kolory , ocena stylizacji , styl

    Jak Cię widzą, tak Cię piszą…

    Publikacja: Dziennik Zachodni dn. 14.09.2013

    Maria Trepińska
    Naszą dzisiejszą bohaterką jest Maria Trepińska, kiedyś dziennikarka
    – również DZ, teraz w Pulsie Biznesu, szefowa nagród Silesia Press. Oceniam jej
    stylizację, którą zaprezentowała na sobie w trakcie uroczystości rozdania
    nagród BCC.
    Ostatnio mocno skrytykowałam łączenie czerwieni z czernią za banalność,
    jednak dziś – muszę przyznać – zestaw ten ma charakter. Styl także, może nie
    koniecznie z mojej bajki, jednak nie ma to większego znaczenia. Istotą sprawy jest
    ogólne wrażenie, jakie robi Pani Maria na innych. U mnie wywołała odczucia pozytywne. Przede wszystkim, nie boi się koloru, a to już jest coś. Najczęściej
    kobiety decydując się na czerwień, wykorzystują ją w dodatkach, a tutaj –
    czerwony jest zarówno żakiet, jak i buty.
    Jestem absolutnie zachwycona spódnicą Pani Marii. Nie wiem, czy to
    znajomość trendów, czy przypadek, jakkolwiek wykorzystywanie skóry – naturalnej
    lub nie – to ostatni hit. Podobnie jak złoto. Sama ostrożnie postępuję ze
    złotem, ponieważ jest ono bardzo ciepłe – szczególnie w błyszczącym wydaniu – i
    w związku z tym rzadko pasuje do naszego słowiańskiego, raczej chłodnego typu
    urody. Nie jest jednak tak, że musimy z niego rezygnować, ale warto wziąć pod
    uwagę, że w naszym przypadku doskonale skomponuje się on z granatami i
    szarościami.
    Ogromny plus dla Pani Marii za dopasowani rozmiaru i fasonu do sylwetki.
    Niby taka oczywista rzecz, a jednak na łamach tej rubryki tak często wytykana
    przeze mnie, bo zdecydowanie za często nosimy ubrania, które są za duże lub
    za małe.
    Pani Maria chce kreować wizerunek z pazurem. Świadczą o tym intensywne
    kolory, ale też okulary, które nie mogą pozostać niezauważone. Mnie się podoba.
    Moja ocena: 4
    No Responses
1 2 3 4 5