• 12/12/14 prywatnie , sesje zdjęciowe , styl

    Nie ma świąt bez prezentów i bez… Love Actually

    Pamiętacie taką scenę z filmu „Love Actually”, kiedy grana przez Emmę Thomson Karen znajduje w kieszeni męża pudełko z pięknym naszyjnikiem?

    Czytaj więcej

    Brak Komentarzy
    Nie ma świąt bez prezentów i bez… Love Actually
  • 24/07/14 prywatnie

    Pracująca mama

    Dziś będzie zupełnie inaczej niż zwykle. Niby też o pracy, a jednak nie o pracy. W tym miejscu, w sensie bloga, rzadko pozwalam sobie na kawałek prywaty. Uważam, że to mało profesjonalne. A jednak…

    Czytaj więcej

    2 komentarze
  • 21/06/14 prywatnie , wizerunek po męsku

    Z rodziną w tle

    Człowiek w mojej postaci, od czasu do czasu, ma ambicjonalne zrywy i pragnie zmierzyć się z rodzicielstwem totalnym.
     
    Stąd to właśnie biorą się tak brawurowe pomysły jak wspólny wypad z rodziną na zakupy.
    Nie o zakupy elementarne tu chodzi, bo takie towary jak mleko, masło, pieluchy i 3 kilogramy ziemniaków, osobnik potencjalnie taki jak ja może bezpiecznie kupować bez wsparcia, tudzież nadzoru.
    A czemu? A temu, że ziemniak to ziemniak, masło to masło, a pieluchy to po prostu pieluchy. Po prostu. Zero ryzyka zawalenia zadania.
     
    Zakupy w rodzinnej asyście to sprawa bez wątpienia interesująca, ale  i dwuznaczna.
    Kwestia podejścia.
     
    Bo może nam/mi się wydawać, że to głupi pomysł. Dzieci nie pomagają, nawet przeszkadzają. Uciekają, chcą sikać, pić, sikać i pić, jeść. To rozprasza. A nad butami to się trzeba zastanowić. Obejrzeć, dotknąć, skalkulować i najprawdopodobniej nie kupić albo kupić. Fest niekomfortowa
    sytuacja.
     
    Jeśli jednak założymy/założę, że familijna eskapada na sklepy jest przygodą i osobliwą zabawą, to samopoczucie po wyjściu z galerii handlowej wcale nie musi być zdruzgotane. Gonitwa za permanentnie uciekającą młodzieżą przez małe m zamienia się w ganianego. Chichot ucieczkowiczów bezcenny. Na upartego elementy chowanego też mają miejsce, bo i dziecko zniknąć pośród regałów potrafi, i my te dzieci odnaleźć musimy. Chichot znalezionych bezcenny, a jakże. Przerwa na jadło na życzenie dziatwy to problem, którego nie ma. Otóż, największą bolączką żywienia dzieci jest ich powszechna niechęć do jedzenia w porze jedzenia. Tymczasem czar i magia zabawy w murach galerianych sprawia, że to dziecko wzywa do posiłku. Takie cuda tylko na zakupach z rodziną. A że siku? Przecież każdy czasem musi. Z fizjologią nie wygrasz.
     
    Dwa różne podejścia, ta sama sytuacja, różnica kolosalna.
     
    Aha, pardon… Jest jedna nieróżnica – nie kupujemy/nie kupuję butów.
     
    Maciek Szczęch
    Łowcy.B

    1 Komentarz
    Z rodziną w tle
  • 18/06/14 prywatnie , styl

    YSL

    Yves Saint Laurent. Mówi się o nim ostatnio. Znowu. A wszystko za sprawą filmu, a w zasadzie dwóch filmów, z których jeden jest już dostępny do obejrzenia w kinach, a drugi będzie dopiero za jakiś czas, wkrótce. Czekam na niego z wielką ciekawością i niecierpliwością (i nadzieją dodam), bo pierwszy…

    Czytaj więcej

    Brak Komentarzy
    YSL
  • 03/02/14 prywatnie

    Moja przygoda z Furelle

    Od dawna nie jest tajemnicą, że Furelle jest częścią mojego życia zawodowego. Wspominałam o tym już niejednokrotnie. W sobotę 1. lutego miało miejsce oficjalne otwarcie showroom’u marki w Silesii.

    Czytaj więcej

    Brak Komentarzy
    Moja przygoda z Furelle
1 2 3 4 5